poniedziałek, 9 lutego 2015

Prolog

-Jesteś nienormalna-Krzykną ponownie Ashton 
-Bo co? Masz z tym jakiś problem -Odkrzyknęłam popychając go.Myślałam że zaraz wyjdę z siebie
-Tak mam problem nie chcę żebyś stała na ulicy jak tamte dziewczyny-Powiedział podniesionym głosem.-Chcesz tego?!-Stałam patrząc w jego orzechowe oczy i nie wiedziałam co mam powiedzieć.-Chcesz?!-Krzyknął przez co podskoczyłam w miejscu.
-Nie-Szepnęłam prawie bez głośnie
-To dlaczego to zrobiłaś?-Jego ton nie przestawał być głośny.Ciągle na mnie krzyczał.Czułam jak łzy zbierają się w moich oczach , ale nie pozwoliłam im wypłynąć.Moja pierwsza zasady była taka: "Piper LeBlanck nigdy nie płacze."Zawsze grałam twardą chodź w środku byłam słaba.
-Bo chciałam posmakować czegoś nowego.Chciałam żyć inaczej.Zobacz ile ty osiągnąłeś w życiu , a ja....-Zamilkłam-Ja jest nikim.Nie chciałam być postrzegana jako tylko Piper LeBlanck ta normalna dziewczyna,chciałam coś zmienić w swoim życiu.-Także krzyknęłam
-Pieprzyć się z innymi facetami?-Zapytał nie dowierzając 
-A miałam jakiś inny wybór...ciągłe patrzenie na nachlaną matkę i ojca to nie jest fajny widok. 
-Przecież są inne wyjścia.Chcesz byś spostrzegana z Piper LeBlanck prostytutkę z ulicy.?-Podszedł do mnie bliżej a ja się odsunęłam 
-A miałam inny wybór?-Spojrzałam na niego i wyszłam z jego mieszkania.
Byłam własnie w drodze do domu.Szłam zatłoczoną ulicą Sydney.Było godzina 21:13.Na dworze jak zawsze ciepło. W słuchawkach leciała piosenka piosenka 5 Seconds of  Summer -Amnesia słuchając słów chłopców poczułam się tak samo jak tamtego dnia.Dzień przed tym jak Ashton wyjechał z Hornsby(miasto w Australii) oznajmiłam mu że z nami koniec.Czułam się fatalnie tak jak on . Byliśmy ze sobą 2 lata a czułam się jak by minęła wieczność.Chciałam żeby tam mial prawdziwa dziewczyne z rodziną .Kolejne słowa piosenki spowodowały że poczułam się odpowiedzialna  za jego cierpienie.
"I remember the day you told me you were leaving "
(Pamiętam ten dzień, kiedy powiedziałaś mi, że odchodzisz)
"I remember the makeup running down your face"
(Pamiętam ten makijaż spływający po twojej twarzy)
"And the dreams you left behind you didn’t need them "
(I marzenia, które za sobą zostawiłaś, nie potrzebowałaś ich)
Myślę że dobrze zrobiłam zrywając z nim . Potrzebował przestrzeni .Jego ciągłe wyjazdy z zespołem tylko by psuły nasze relacje . A tak jesteśmy tylko przyjaciółmi.Ale czy napewno.....

12 lat wcześniej.
"Siedzę sama zamknięta w pokoju.6 latka która boi się wyjść ze swojego małego "królestwa".Za drzwiami słyszę tylko rodzinną kłótnię.Mamusia z tatusiem  jak zwykle wypili dużo alkoholu i się kłócą.Tata zawsze jak sobie dużo popije przychodzi do mnie i mnie dziwnie dotyka.Przychodzi raz na kilka dni. Strasznie się boję.Mówi mi że mam się nie bać,ale się boje.Mama leży na kanapie i śpi tata też. Wyszłam z pokoju z moich oczek leciały łzy.Tak było codziennie.W przedszkolu nie mogłam o tym powiedzieć bo mamusia powiedziała że mnie zabiorą do obcych ludzi. Siedziała w pokoiku i bawiłam się moim ukochanym misiem.Nazywał się Rambo.Nagle usłyszałam jak ktoś puka do moich drzwi mocno i ciągnie za klamkę. Szybko wzięłam misia i schowałam się pod moje łóżeczko.To był tata. W ręce trzymał pustą butelkę po alkoholu.Zaczęłam płakać po cichu żeby mnie nie usłyszał.Po chwili wyszedł.Ja też.Pobiegłam do drzwi i zamknęłam drzwi na kluczyk i sięgnęlam po mój plecaczek z Kubusia Puchatka.Zaczęłam pakować do niego moje zabaweczki.Gdy się spakowałam podbiegłam do okna i je otworzyłam.Wyszłam przez nie trzymając w rączce plecak.Pobiegłam szybko przed siebie.Po drodze spotkałam miłą panią , która powiedziała że mnie zabierze do takiego domu gdzie jest pełno innych dzieci. Poszłam z nią i tak trafiłam do Sierocińca."

Wróciłam do domu po 1 w nocy.Weszłam do swojego pokoju najciszej jak mogłam.Zamykając drzwi poczułam że nie jestem sama.Odwróciłam się w napięciu i zauważyłam Ashtona'a. Poczułam wielką ulgę.Chłopak wstał z łóżka i podszedł do mnie.Stałam jak przed chwilą przy drzwiach i patrzałam na zbliżającego się chłopaka.
-Gdzie byłaś?-Zapytał spokojnie
-Musiałam pomyśleć-Odpowiedziałam . Jego wyraz twarzy mówił tylko jedno"Znowu to zrobiłaś" Szybko się odezwałam -Nie zrobiłam tego-Szepnęłam . Zauważyłam że się rozluźnił.-Ashton?-Odezwałam się nagle
-Tak-Rzekł patrząc na mnie
-Mogę się do ciebie przytulić?-Zapytałam niepewnie.On tylko się uśmiechną łapiąc mnie za rękę i przyciągając do siebie. Objął mnie swoimi ramionami przytulając.Czułam się bezpieczna.Z jego ciała biło ciepło które czułam kiedyś codziennie -Nie puszczaj mnie jeszcze -Szepnęłam ciągle przytulona do jego torsu.
-Nigdy cię nie zostawię-Szepną mi do ucha po czym pocałował mnie w czubek głowy.Teraz wiedziałam że ma przy sobie wszystko czego potrzebowałam.Tylko dlaczego dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę ?Kiedy Ashton mnie puścił z czego nie byłam zadowolona podeszłam do swojej szuflady by wyjąć z niej pidżamę. Kiedy zobaczyłam jak Ash idzie w stronę drzwi szybko się odezwałam
-Zostan na noc-Chłopak spojrzał na mnie a potem usmiechnął się do mnie szeroko.Weszłam do łazienki by się umyć
20 min później 
Gdy wyszłam z łazienki zobaczył że Ashton już spał. Leżał na moim łóżku wtulony w jedną z moich poduszek.Uśmiechnęłam się lekko i położyłam koło niego.Odwróciłam się do niego tyłem.Nagle poczułam jak się przysuwa i mnie przytula.
-Odwróć się do mnie przodem-Wyszeptał prawie nie słyszalnie.Spełniłam jego prośbę i odwróciłam sie przodem.Ręka chłopaka powędrowała na moje biodra przysuwając  mnie do niego bardziej .Jego twarz było od mojej jakieś 5 cm.Nagle zobaczyłam na jego twarzy uśmiech.Chyba wiedział że na niego patrze.Zaśmiałam sie pod nosem i zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Nie proszę -Płakałam czując ból na całym  ciele-Tato proszę -Próbowałam się wyrywać , ale nic.Alkohol we krwi mojego ojca uczynił go silniejszym i  rozwścieczonym.
-Nie wyrywaj się gówniaro-Krzyknął uderzając mnie w twarz.Upadłam na podłogę uderzając głową o kaloryfer. Złapałam się za nią .Nagle zobaczyłam że z mojego pulsującego miejsca na głowie leci krew. Mój wzrok powrócił znowu na ojca.Uśmiechną się chytrze i zaczął się zbliżać. Wiedziałam co zamierza.Zaczęłam się odsuwać ale nie miałam gdzie bo już stykałam się ze ścianą.Krzyczałam i krzyczałam. Dotykał mnie a ja nie mogłam nic zrobić był zbyt silny. Nagle jego twarz złagodniała odsunął się ode mnie i spojrzał łagodnie nie wiedziałam o co chodzi. Wtedy to nie był mój ojciec tylko Ashton stał i coś do mnie mówił ale nie słyszałam. Wstałam powoli i podeszłam do chłopaka , ale się odsunął.Mówił do mnie , ale nic nie słyszałam.
-Ashton-Odezwałam się a on tylko przekręcił przecząco głową.-Ashton-Tym razem krzyknęłam. Spojrzałam na jego rękę . Trzymał mały czarny pistolet.Moje oczy otworzyły się szeroko kiedy przyłożył go sobie go głowy.-Ashton!!!-Krzyczałam -Ashton proszę-Płakałam .
-Piper-Szepnął .Jego głos był łagodny -Piper -Powtórzył . Wtedy usłyszałam tylko wielki huk . Tym razem Ashton leżał na ziemi cały zakrwawiony.Ukucnęłam i zaczęłam mocniej płakać dławiąc się łzami
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Nie!!!-Krzyknęłam i się obudziłam.Siedziałam na łóżku cała zapłakana.Więc to był tylko sen.
-Piper już dobrze?-Usłyszałam szepty koło siebie.Był to Ashton.Żył .Był koło mnie. Rzuciłam się na niego przytulając.Chłopak był zdezorientowany ale odwzajemnił uścisk.
-Obiecaj mi coś-Załkałam ciągle przytulona do niego.Głową miałam schowana w zagłębieniu jego szyi.
-Wszystko czego chcesz
-Nigdy mnie nie zostawisz-Loczek pocałował mnie we włosy i mocniej przytulił
-Nigdy.